Pietruszka Głupcze! Sałateczka, że palce lizać.

Wiem, że zima ale jakichś warzywek to by się jednak czasem zjadło. Dziś mam dla Was sałateczkę. Jest obłędnie zielona, odświeżająca, lekka i ma milion witamin i innych zdrowych elementów. Zielenina, kasza jaglana, chuda ryba i pyszny cytrynowy sosik. Sama dobroć. 
 
Foto: Mocni w Gębie

Składniki:
70-100g wędzonego fileta z pstrąga
2 sporę pęczki natki pietruszki
25-40g kaszy jaglanej
1/2 małej cebuli (może być czerwona)
1/4 papryczki pepperoni (można pominąć)
1 ząbek czosnku
1 czubata łyżeczka miodu
2 łyżki oliwy
sok z 1/2 cytryny
świeżo mielony pieprz
sól 

Mercado we Wrzeszczu. Sączymy winko i skubiemy tapasy [lokal zamknięty]

Dieta dietą, ale jeśli ktoś kocha jedzenie tak jak my, nie jest w stanie całkowicie zrezygnować z dogadzania sobie. Wszystko ładnie, pięknie- ja wiem, że sałata z pestkami i granatem może smakować obłędnie, ale spójrzmy prawdzie w oczy: niektórych smaków nie da się zastąpić. Zresztą, moim zdaniem, to nie o to chodzi, żeby wyrzekać się czegoś, co darzy się głębokim uczuciem. Chodzi o to, żeby zachować umiar i zdrowy rozsądek. Bo wszystko jest dla ludzi...

Śniadanie Mistrzów: jajko, szpinak, grzanka

Dziś mam dla Was jedno z moich ulubionych ostatnio śniadań. Dobrze doprawiony czosnkiem szpinak, to może nie jest najlepszy wybór przed spotkaniem biznesowym, ale na dzień wolny, albo taki, który spędzimy przed monitorem komputera i nie będziemy nikomu "chuchać", jest idealny. A płynne żółtko rozlewające się po takim szpinaku to już czysta perwersja...

foto: Mocni w Gębie

Składniki: 

Domowy Rouben z legendarnego Pastrami

Jakiś czas temu chwaliłam się na facebooku, że obżeramy się w domu Roubenami z pyszną wołowiną. Tymczasem artykuł o krakowskim Pastrami pojawił się w najnowszym miesięczniku Kuchnia i stał się impulsem dla niniejszego posta. Okazuje się, że nie tylko my doceniliśmy walory wołowego mostka. Podobno dokonaniami dwóch mistrzów Pastrami, poza redakcją Kuchni, zachwycił się także najsłynniejszy włoski rzeźnik, Dario Cecchini. W tej chwili Pastrami Deli szturmem zdobywa serca wielbicieli nowojorskich kanapek i wołowej, peklowanej wędliny, zarówno w Polsce jak i za granicą. Abyśmy mogli cieszyć się za każdym razem tą samą wysoką jakością produktu, mięso, z którego wykonane jest Pastrami odbyć musi daleka drogę- krowy hodowane są na Warmii, rzeźnik urzęduje pod Częstochową, a końcowa obróbka i wędzenie odbywają się w Andrychowie. 
Z tych dobroci korzystają restauratorzy, szefowie kuchni i amatorzy dobrego jedzenie z całej Polski- także w paru lokalach w Trójmieście zjemy kanapki z krakowską wędliną. 
Zamówione przez internet Pastrami ląduje u nas następnego dnia po zamówieniu, a minimalna ilość, jaką możemy zamówić to 1kg. Przy pierwszym zamówieniu popełniliśmy błąd strategiczny i postanowiliśmy zamówić paczkę na spółkę ze znajomymi. Bo drogo, bo na próbę, bo nie wiadomo czy to dobre. Spieszę donieść, że BARDZO dobre i wcale nie tak drogo jeśli weźmiemy pod uwagę jakiej jakości produkt otrzymujemy i jak kosztowny jest sposób jego przygotowania. Oczywiście nikt nikogo do niczego nie zmusza i jeżeli 120zł/kg (z przesyłką 140zł) to dla kogoś nadmiar szaleństwa, nic nie stoi na przeszkodzie, by poprzestał na Polędwicy Sopockiej z marketu. Moim zdaniem można od czasu do czasu zaszaleć i zamiast iść do knajpy na obiad, zamówić sobie Pastrami. Pamiętajcie tylko, że produkt, który dostajemy, jest mocno sprasowany i kilogram wędliny objętościowo nie robi jakiegoś specjalnego wrażenia- mieliśmy spory problem, żeby jakoś uczciwie podzielić się naszym, zakupionym na spółkę, kilogramem, bo jak już zobaczyliśmy jak wygląda, to każdy chciał całość dla siebie :)

Kończąc wstęp, zapraszam na naszą, domową wersję najsłynniejszej kanapki z Pastrami, czyli Roubena.

foto: Mocni w Gębie

Składniki (2 kanapki):

Dorsz z kurkami na puree marchewkowym

To jest takie dobre, że pospadają Wam kapcie. Serio. 

foto: Mocni w Gębie

Składniki na 2 osoby:
- 300g polędwicy z dorsza (2 kawałki)
- 400g marchewki
- 80g kurek
- 2-3 łyżki masła
- łyżka oliwy z oliwek
- łyżeczka papryki słodkiej
- łyżeczka rozmarynu
- 1/2 łyżeczki papryki wędzonej
- 2 szczypty gałki muszkatołowej
- 1 ząbek czosnku
-  3-4 łyżki mleka
- 2-3 małe plasterki papryki pepperoni
- sól
- pieprz 
- kiełki rzodkiewki lub pora

marynata do ryby:
- 1 łyżka oliwy z oliwek
- 1 ząbek czosnku
- skórka z 1/4 limonki
- 1/2 łyżeczki tymianku


Nie znam się, to się wypowiem... Sopocka afera z piersią w tle

Od paru dni wszystkie bardziej i mniej kolorowe gazety i portale, ku uciesze wszystkich trolli, pieniaczy i hejterów, krzyczą głośno o historii małej dziewczynki, która za sprawą całego zamieszania do końca życia zostanie prawdopodobnie "tą, która wyrosła w cieniu afery piersiowo-restauracyjnej". Pominę już milczeniem fakt, że chyba rzeczywiście nikt się specjalnie nie przejął w tym wszystkim samym dzieckiem, które, jak wynika z najnowszych informacji, z głodu nie umarło i jakiejś szczególnej traumy też nie przeżyło (choć tego jeszcze nie wiemy, zaczekajmy na opinię biegłego psychologa- żarcik taki). Szkoda malucha. Za 18 lat zobaczymy jej zdjęcie w jednym z kolorowych czasopism z podpisem "Marcysia*, 15l, jako dziecko została nakarmiona na krześle w pobliżu toalety". Tak, robię sobie żarty, bo w gruncie rzeczy mnie to zajście trochę bawi.

Przystanek Woodstock od kuchni

Co roku, w czasie gdy w pewnej dwudziestotysięcznej miejscowości w województwie lubuskim bawią się setki tysięcy woodstockowiczów, setki tysięcy matek, żon i pracodawców zastanawiają się "po co oni tam jadą?" i "czym oni tam żyją?". Potwierdzam największe obawy naszych mam: żyją głównie piwem i trochę muzyką, choć, całe szczęście, nie tylko.
Na przełomie lipca i sierpnia (choć w tym roku, wyjątkowo, wcześniej) miłośnicy koncertów, piwa i trwającej 24 godziny na dobę imprezy, zjeżdżają do niewielkiego Kostrzyna nad Odrą. Biorąc pod uwagę, że ilość przybyłych na festiwal gości stanowi dziesięcio- czy dwudziestokrotność populacji tego miasta (zależy do czyich statystyk sięgniemy), logistyka tego przedsięwzięcia stanowi niemałe wyzwanie. Jest naprawdę cała masa tematów, nad którymi czuwać muszą organizatorzy, aby ta namiotowa aglomeracja mogła należycie funkcjonować. A jednym z nich jest wyżywienie tej gromadki. 
 
foto: Mocni w Gębie



Sałatka z arbuza

Sezon arbuzowy w pełni, więc korzystamy!
Bardzo prosto, bardzo szybko, świeżo i orzeźwiająco.
Uwielbiam połączenie arbuza i fety. Lubię też pietruszkę, dlatego wtykam ją gdzie się da, ale śmiało można ją pominąć, jeśli ktoś nie jest fanem. 


foto: Mocni w Gębie

Składniki (porcja jednoosobowa) :

"Świat jest moim wyobrażeniem" czyli gofry i nowojorskie bajgle od Schopenhauera w Gdańsku

Serwujący gofry, bajgle w nowojorskim stylu, domowe lemoniady i piwo Schopenhauer otworzył się w centrum Gdańska dwa tygodnie temu. Filozof zajął dwupoziomowy lokal po działającym wcześniej przez wiele lat pubie Duszek, przy ulicy Świętego Ducha. W związku z tym, że gofry (te dobre, nie kartonowo-ceglane paskudy oferowane na większości deptaków w sezonie wakacyjnym) zawsze zajmowały szczególne miejsce w naszych serduszkach, postanowiliśmy natychmiast wybrać się na przeszpiegi. 

foto: Mocni w Gębie

W związku z piękną pogodą i trochę lepszym światłem do zdjęć,

Kurczak w mleku kokosowym z ziemniakami i fasolką

Bardzo przyjemna, lekka potrawka na bazie młodych warzyw i delikatnego mięsa. Ziemniaki można spokojnie podgotować wcześniej- jeśli są dobrej jakości nic się im nie stanie jeżeli poczekają jakiś czas na resztę dania. Okazała się jadalna zarówno na zimno jak i na ciepło, choć gdybym miała wybierać, to jednak wolę ją w wersji typowo obiadowej, czyli jako gorący posiłek.

foto: MocniwGębie
Składniki (2 osoby):

Owoce sezonowe pod ciemną kokosową pierzynką

Muszę zacząć od tego, że to danie nie jest... efektowne. Wygląda, pachnie i smakuje za to bardzo domowo. 
Miło jest móc czasem pozwolić sobie rano na odrobinę lenistwa i zjedzenie takiego właśnie śniadania, z dobrą kawą, kiedy w całym mieszkaniu pachnie, jakby smażyły się powidła. Cały dzień jest lepszy po takim poranku. 

Skład:
- 5 śliwek

Szparagi zapiekane w szynce

To już naprawdę ostatni dzwonek na szparagi. Prawie nigdzie ich już nie ma, ale ponieważ udało mi się jeszcze dopaść pęczek oliwkowych, zrobiliśmy z nich arcyprostą i superpyszną kolację. Jest tu tak mało filozofii, że poważnie się zastanawiałam, czy w ogóle podawać na to danie "przepis". Jest proste jak konstrukcja cepa. Jeśli uda Wam się jeszcze upolować szparagi, nie pożałujecie podając je w ten właśnie sposób.

foto: MocniwGębie

Składniki:

Biszkopciki z kremem z sera koziego i owocami

Ten deser wygląda obłędnie i smakuje bosko. Niestety, podzielenie go w zgrabny sposób to nie jest najłatwiejsza rzecz pod słońcem. No i z częstotliwością spożywania nie można przesadzać bo kalorie to on ma chyba wszystkie, choć nie dosładzamy go dodatkowo- cała słodycz bierze się z czekolady i mascarpone.


foto: MocniwGębie

Składniki (2-4 osoby):

"Gdzie jest świnka morska?" czyli La Marea- restauracja peruwiańska w Sopocie

Świnka morska jest w zoo i tam zostanie jeszcze długo, ale po kolei...

Na tle innych kuchni narodowych dostępnych w Trójmieście, kuchnia peruwiańska brzmi wyjątkowo egzotycznie. Być może się mylę, ale w dalszym ciągu brakuje u nas szerszej oferty kulinarnej z rożnych stron świata. Zdaję sobie sprawę, że otwarcie takiego lokalu wiąże się prawdopodobnie z większym ryzykiem, niż kuchni "z czterech stron świata", fusion czy kolejnej restauracji włoskiej lub serwującej sushi, której potrawy prawie wszystkim będą odpowiadać. Nasze podejście powoli ulega jednak pewnym zmianom. Robimy się coraz odważniejsi- otwarci na nowe smaki. Coraz częściej widać też rodziców zachęcających dzieci do eksperymentowania z jedzeniem i podejmujących cierpliwe próby wpojenia swoim pociechom, że parówka z frytkami czy nuggetsy z ketchupem to nie jedyne potrawy jakimi  warto się zainteresować. Pozostaje mieć nadzieję, że te zmieniające się trendy sprawią, że lokali z ciekawymi, egzotycznymi i dziwnymi kuchniami narodowymi i regionalnymi będziemy mieli coraz więcej.

A teraz do rzeczy.
W restauracji La Marea gościliśmy dwa razy- za każdym razem dziełem przypadku. Nie jest to kuchnia, którą wybierałabym na co dzień ale taka, do której chętnie będę wracać regularnie.

Dwanaście wolnych numerków na sopockim molo czyli Slow Fest Sopot



Miniony weekend dla trójmiejskich miłośników jedzenia był bardzo pracowity. Do zaliczenia mieli Slow Fest Sopot oraz Hevelka- Festiwal Piw Rzemieślniczych. Na tym pierwszym na domiar „nieszczęścia” część lokali wymieniała się w niedzielę, więc wybitnie dociekliwi powinni byli odwiedzić go dwa razy. Na drugim z kolei, poza tytułowymi piwami, pojawiły się nieodłączne food trucki i piwne lody.
U nas na pierwszy ogień poszedł Slow Food, w związku z czym, sobotnie popołudnie spędziliśmy w Sopocie. 

foto: Mocni w Gębie


Krem gruszkowo-jaglany z cynamonem

Na początek coś niewymagającego.
Sadzone na boczku to zawsze dobra opcja, ale czasami jednak bierze mnie na śniadanie na słodko. Produkuję wtedy zazwyczaj jakąś jaglankę czy inną owsiankę z owocami a ostatnio postanowiłam dodatkowo trochę poeksperymentować z teksturą i konsystencją. Efektem tych eksperymentów jest krem gruszkowo-jaglany, który ewoluował z gruszkowej owsianki :) Sprawdza się na ciepło, na zimno, na wynos, na śniadanie i jako deser lub przekąska. Spokojnie może postać w lodówce, więc przy pomocy jednego bajzlu w kuchni można przygotować sobie od razu śniadanie czy deserek na 2-3 dni.

Składniki:
- 1/2 woreczka kaszy jaglanej (50gr)
- 2 duże gruszki (ok.0,5kg)
- 150g waniliowego serka homogenizowanego
- 0,5 łyżeczki cynamonu
- 100ml wody
- łyżka miodu/melasy/cukru (opcjonalnie)