Smakuj Trójmiasto Christmas Edition 2017

Jedna z większych imprez kulinarnych w Trójmieście zmieniła lokalizację! Z łezką w oku pożegnaliśmy piękny Stary Maneż i zaintrygowani możliwościami nowego miejsca, ruszyliśmy do Galerii Metropolia, która została nowym gospodarzem wydarzenia. 


foto: Mocni w Gębie

foto: Mocni w Gębie

Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się po edycji świątecznej
niczego specjalnego. Przed oczyma miałam raczej 10 obleczonych lampkami i bombkami stoisk z barszczykiem, pierniczkami i pierogami z kapustą, czyli wszystko na jedno kopyto. Jak bardzo się myliłam! Było pysznie, różnorodnie i przestronnie. I stoły. Ach, stoły! Wreszcie można usiąść jak człowiek i nie będąc potrącanym przez przeciskający się tłum, zjeść w spokoju potrawy, których klasyfikacja jako finger food jest często mocno wątpliwa. 


foto: Mocni w Gębie

Na pierwszy rzut oka liczbę wystawców uznaliśmy za niewielką, ale szybko zmieniliśmy zdanie, kiedy zaczęliśmy próbować jedzenia. Nie dało się tego wszystkiego zjeść. Serio. Nawet jeśli bardzo się staraliśmy i przyjechaliśmy specjalnie z żołądkami przyschniętymi z głodu do kręgosłupów, nie udało nam się spróbować wszystkiego co nas zainteresowało i musieliśmy dokonać bardzo ostrożnej selekcji. Nawet polewanie wszystkiego pysznym Prosecco "z kija" nie na wiele się zdało- było ciężko :)


foto: Mocni w Gębie

A teraz przejdźmy do konkretów.
Zaczęliśmy od gdańskiej restauracji Gvara, serwującej dania kuchni polskiej. Zdecydowaliśmy się spróbować: swojskich klopsików z dorsza w sosie greckim (5zł), które były drobną wariacją na temat dobrze wszystkim znanej ryby po grecku, dorsza na kaszance w towarzystwie śliwek w boczku (15zł) i oczywiście obowiązkowo pierogów z kapustą i grzybami (2zł/szt). Wszystko było smaczne, ale nasze małe, nienażarte serduszka zabiły szybciej dla dorsza na kaszance. Ależ to było fantastyczne doznanie! Pierwsze stoisko i taki strzał! I nawet mi szalenie smakowało, a chciałam wszystkim przypomnieć, że ja nie jem kaszanki :) Poezja. Do Gvary zdecydowanie będziemy musieli się wybrać w najbliższym czasie.


foto: Mocni w Gębie

Naszą uwagę przyciągnęło następnie kolorowe stoisko Hotelu Szafir, upstrzone małymi, wielobarwnymi przekąskami. Pierwsza myśl: pęknę ale zjem. Rybne pralinki (2zł) wyglądały jak cukiereczki. Takie jedzenie to podwójna frajda- lubię ten dysonans, który odczuwam, biorąc do ust coś, co wysyła ewidentne sygnały "jestem ciastkiem", a okazuje się na przykład mintajem w pistacjach. 
No i ten mus z gęsi z koniakiem... (2zł) Lekki, puszysty, pyszny. Aż mi ślinka pociekła jak sobie przypomniałam. 



foto: Mocni w Gębie

Odwiedziliśmy też stoisko Niepokornych- ekipy "od mięsa", do której również wybieramy się jak sójka za morze. Kulinarni chuligani zaserwowali nam wyborną babkę ziemniaczaną ze skwarkami, w towarzystwie wędzonej śmietany (5zł). Sama babka była po prostu dobra  ale cała moc tego dania tkwiła w jej  połączeniu z wędzoną śmietaną.  


foto: Mocni w Gębie

Po tym wszystkim doszliśmy do wniosku, że nie damy już rady wcisnąć niczego... więc przyniosłam jeszcze jedną partię pierogów. :) Tym razem były niestety mocno średnie i za nic na świecie nie pamiętam, skąd je wzięliśmy. Pyszne były za to gnocchi z masłem, makiem, szałwią i parmezanem (5zł), którymi postanowiłam pocieszyć się po niezbyt udanych pierogach. Nie miałam wcześniej do czynienia z restauracją San Marco, ale myślę, że jeszcze się spotkamy. 


foto: Mocni w Gębie

Warta wspomnienia jest niewątpliwie jeszcze jedna pozycja: makaroniki! Kolorowe, lekkie i delikatne jak chmurki migdałowe ciasteczka to jedne z moich ulubionych. A te z oryginalnej manufaktury makaroników Monsieur Armand naprawdę były wyborne. I choć ich cena do najniższych nie należy (4zł/szt), myślę, że warto raz na jakiś czas zrobić sobie taką przyjemność. 


foto: Mocni w Gębie

Najedliśmy się jak bąki, napatrzyliśmy na te wszystkie światełka, ozdóbki, choinki i bombki i, co najważniejsze, dopisaliśmy kolejne miejsca do naszej listy do odwiedzenia. Nie pozostało nam nic innego jak zwinąć się do domu i zalec na kanapie z kubkiem gorzkiej herbaty i kapsułką Hepatilu.  

Zaprawdę powiadam Wam, nie bójcie się Smakuj Trójmiasto w Metropolii- jest taniej, luźniej i wygodniej a wcale nie mniej smacznie niż wcześniej! Widzimy się w lutym na Asian Edition.

foto: Mocni w Gębie


foto: Mocni w Gębie

foto: Mocni w Gębie

foto: Mocni w Gębie

foto: Mocni w Gębie

foto: Mocni w Gębie

foto: Mocni w Gębie

foto: Mocni w Gębie

foto: Mocni w Gębie

foto: Mocni w Gębie

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza